Córka dziennikarza znika na pustyni bez śladu. Po ośmiu latach nagle wraca — ale zamiast szczęścia przynosi rodzinie koszmar. „Mumia” Lee Cronina to śmiałe, mroczne podejście do klasycznej historii grozy.
Młoda córka dziennikarza znika bez śladu na pustyni. Poszukiwania nie przynoszą odpowiedzi, mija czas, a życie rodziny rozpada się na kawałki — z miesiąca na miesiąc nadzieja słabnie, a miejsce po niej zajmuje pustka, żal i nieustanne „co by było, gdyby…”. Po ośmiu latach, kiedy wszyscy są już pogodzeni z najgorszym, dzieje się coś, co wydaje się niemożliwe: dziewczyna wraca.
Powrót, który powinien być cudem i radosnym zakończeniem tragedii, szybko zamienia się w koszmar na jawie. Bo choć wygląda znajomo, coś jest nie tak — z jej zachowaniem, z tym, co pamięta (albo czego nie pamięta), i z niewytłumaczalną obecnością, która wkrada się do domu razem z nią. Z każdą godziną rośnie niepokój, a rodzina zaczyna zadawać pytanie, którego boi się najbardziej: czy to na pewno ona… i co właściwie wróciło z pustyni?
Po „Martwym złu: Przebudzeniu” reżyser i scenarzysta Lee Cronin wraca do jednej z najbardziej rozpoznawalnych opowieści grozy, proponując śmiałą i zaskakującą wersję „Mumii” — horror, który nie buduje strachu tylko na efektach, ale na traumie, wierze w cud i przerażającej myśli, że nie każdy powrót jest wybawieniem.